Larwy w czekoladkach

13.05.2016 10:00 12345 5,00/5 (3)
Jednych intrygują, innych obrzydzają, a niektórym… po prostu smakują.

Jeszcze kilka lat temu, robaki na polskim talerzu wywoływały niemałe poruszenie. Dziś obserwujemy, że owady wpisały się w polski krajobraz kulinarny jako kusząca przekąska. Trend, który miał odejść tak szybko, jak się pojawił, nadal trwa.

Jedzeniu owadów od kilku lat wtórują urzędnicy Unii Europejskiej. Dowodzą oni, że owady mają więcej białka niż mięso i imponują pod względem zawartości mikroelementów. Od wieków smakują mieszkańcom Afryki, Azji i Ameryki Południowej, a ich hodowla jest ekologiczna. Nic dziwnego, że unijni urzędnicy zdecydowali się przeznaczyć kilka milionów euro na promocję jedzenia karaluchów, jedwabników, szarańczy i świerszczy.

Alternatywne źródło białka

Naukowcy ostrzegają, że mięsa jest i będzie coraz mniej, dlatego też za kilkadziesiąt lat nasze menu powinny uzupełnić owady. Według danych FAO (Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Rolnictwa i Wyżywienia) za 30 lat planetę będzie zamieszkiwało 9 mld ludzi. Jednocześnie powierzchnia terenów uprawnych nie powiększy się. Oznacza to, że zarówno produkcja zwierzęca, jak i roślinna, już nie wzrośnie.

Pozostają nam owady, stanowiące najliczniejszą gromadę zwierząt żyjących na naszej planecie. Szacuje się, że spośród nich około 1900 gatunków można zaliczyć do jadalnych dla człowieka. I to jest nasza szansa.

Samo zdrowie!

Owady zawierają dużo białka i minimalną ilość tłuszczu. Świerszcze są na przykład bogate w wapń, a termity stanowią źródło żelaza. 100 g larwy ćmy jedwabnika pokrywa 100% dziennego zapotrzebowania na miedź, cynk, żelazo, ryboflawinę i tiaminę. Larwy niektórych motyli i chrząszczy zawierają 3x więcej białka niż wołowina. Owadzie białko ma tak duży potencjał, że istnieje nawet propozycja, by włączyć je jako składnik żywności dla kosmonautów.

Na korzyść przemawia także fakt, że owady hodowane są bez dodatku chemii i nie są szprycowane solą fizjologiczną. 10 kg roślin pozwala wyprodukować od 6 do 8 kg owadów. Ich hodowla jest o wiele łatwiejsza niż w przypadku ssaków. Świerszcze nie potrzebują pastwisk i nie tworzą gór odchodów. Z ich powodu do atmosfery przenikają bardzo małe ilości gazów cieplarnianych.

Jak to smakuje?

Insekty łatwo przechodzą smakiem otaczających je dodatków. Szarańcza smakuje jak chipsy, a termity przypominają orzechy laskowe. Wiele insektów porównywanych jest też do krewetek. Mogą zaskoczyć konsystencją. Bywają uciążliwe w przygotowaniu i jedzeniu, gdy trzeba pozbyć się twardych pancerzyków lub skrzydełek.

Holenderski uniwersytet w Wageningen wykonał eksperyment z udziałem kilkudziesięciu osób. Połowa badanych jadła kulki mięsne przygotowane z wieprzowiny, a połowa kulki, w których w równych proporcjach wymieszano mięso wieprzowe i larwy chrząszczy. Nikt z uczestników testu nie wiedział oczywiście, co kładziono mu na talerz. Mimo to wszyscy uznali, że danie z dodatkiem insektów było delikatniejsze i smaczniejsze. I prosili o dokładkę.

Testowanie granic obyczajowości

To spore wyzwanie dla polskiej mentalności, która nie jest podatna na rewolucje. Przywiązanie do tradycji jest u nas tak silne, że owady chętnie powitaliśmy w naszym kraju, ale tylko jako kulinarne wydarzenie, otwierając z uśmiechem drzwi kilku restauracji. Nie jesteśmy jednak jeszcze na tyle odważni, by otworzyć drzwi własnego domu.

Co zniechęca do jedzenia robaków?

Wszystkiemu winien jest emocjonalizm żywieniowy. Na polskim talerzu lubimy serwować to, co budzi neutralne skojarzenia. To z kolei, co generuje skrajne emocje – miłość i nienawiść – odrzucamy.

W naszej kulturze, większość nie żywi emocji do ryb, świń czy krów, dlatego gdy kawałki tego mięsa lądują na naszym talerzu, zjadamy je. Miłością obdarzamy za to psy i koty, dlatego ich zazwyczaj nie serwujemy. Karaluchy natomiast czy pluskwy budzą drugą skrajność – wstręt i odrazę.

Jak przełamać obrzydzenie?

Wszystko tkwi w głowie. David George Gordon, autor książki „The Eat-a-Bug Cookbook”, lubi zaczynać pokazy kulinarne od pytania: „Kto rano jadł to, co wypadło kurze z pupy?”. Jego zdaniem insekty dokonają przełomu żywieniowego. Wskazuje na pracę wielu badaczy, którzy z sukcesem przetwarzają robaki w purée i dodają je do kiełbasek lub też pracują nad recepturą jogurtu z larw pszczół.

A jednak wszyscy jesteśmy owadożercami!

Jak się okazuje już dziś nieświadomie zajadamy się robakami. Jak podaje Wydział Entomologii Uniwersytetu Wageningen, każdy człowiek zjada w ciągu roku około 500 g robaków. Raport „The Food and Drug Administration” podaje, że z każdą szklanką soku z owoców cytrusowych wypijamy średnio pięć muszek Drozofili lub ich jajeczek. W chmielu, z którego powstaje piwo, każde 10 g zawiera do 2,5 tys. owadów, w tym mszyc. W mące, na każde 100 g może znaleźć się do 150 fragmentów owadów. Podobnie jest w przypadku sproszkowanych ziół, ryżu czy makaronu. Taką sytuację dopuszczają normy żywieniowe badające zdatność danych produktów do spożycia.

Czego warto spróbować?

Karta dań z owadów nieustannie się powiększa. W restauracyjnym menu już dziś można znaleźć ciasteczka drożdżowe z larwami motyli, czekoladę z pasikonikami, karmelizowaną szarańczę. Bardziej wytrawnie? Nie ma sprawy – może szarańcza w szpinaku? Dalej – pierożki z białymi robakami, smażone pasikoniki z chilli i dietetyczne larwy w czekoladzie. A do picia? Możemy skusić się na przykład na proteinowy koktajl z gąsienic lub wódkę ze skorpionów.

larwy w czekoladkach

Co dalej?

W ramach grantu przyznanego przez holenderski rząd, badacze ze wspomnianego już uniwersytetu w Wageningen pracują aktualnie nad takimi sposobami przetwarzania owadów, by nie wzbudzały one odrazy. Chcąc oszczędzić widoku odnóży i skrzydeł, wykorzystać można przecież owady zmielone lub stanowiące dodatki do potraw.

W Wageningen prowadzi się też bardziej zaawansowane badania nad wykorzystaniem białka owadów do produkcji wysoko przetworzonej żywności. Pozyskuje się je od różnych gatunków i ocenia wartość odżywczą. Wygląda na to, że w przyszłości wszyscy będziemy zjadali, jeśli nie same owady, to przynajmniej wyekstrahowane z nich substancje pokarmowe.

 

Czy dzięki tym faktom Polacy zmienią swoje przekonania? Czy informacja płynąca ze świata, że z biegiem czasu mięso będzie coraz trudniej dostępne i coraz droższe, spowoduje zmianę naszego myślenia? Czy robaki są w stanie przemówić do naszych kubeczków smakowych i złamać na stałe nasze kulturowe tabu? I na koniec, jaki udział w tym torcie widzą dla siebie cukiernicy?